<title_newspaper="ycie Warszawy"> 
<title_article="wito wolnoci i radoci> 
<author_1=Marian Bielicki> 
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1952">
<month="10">
<date=1952-10-03>
<period=d> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
S rzeczy, ktrych sowami odda nie sposb i dlatego trudno jest opisa to, co si przeyo i widziao w Pekinie w dniu wita Narodowego Chiskiej Republiki Ludowej. Utaro si u nas przekonanie, e Chiczycy nie chc i nie umiej okazywa swych uczu. Tak byo niegdy, gdy Chiczykom nie wolno byo okazywa
ich prawdziwych uczu. Dzi, gdy nard chiski wywalczy sobie niepodlego i przystpi do budowy potnej niepodlegej ojczyzny, zdoby on rwnie prawo okazywania swej wielkiej radoci i dlatego wanie wito III rocznicy utworzenia Republiki Ludowej stao si witem nieopisanej radoci, witem entuzjazmu, jakiego nie spotka chyba w adnym kraju Europy.
Od najwczeniejszych godzin rannych wylegy wczoraj na ulice Pekinu wielusettysiczne tumy mieszkacw. Wszystkimi ulicami spieszyy na Centralny Plac w Pekinie  Tien An-men kolumny modziey i robotnikw, studentw i chopw, inteligencji. Spieszyy na manifestacj mode dziewczta i stare kobiety z trudem poruszajce si na  okaleczonych za dawnych czasw  nogach.
U stp olbrzymiej piknej bramy, ktr niegdy przechodzi mg tylko cesarz, rozciga si zalany socem bezkresny plac. Czworoboki onierzy czekaj na komend. Z tyu za nimi, ponad 20 tysicy dzieci z narczami
kwiatw piewa pieni o szczliwej modoci, jak stworzy im rzd ludowy i Partia Komunistyczna. Na trybunach zebrali si gocie z dziesitkw krajw. Przybyli oni do Pekinu, by wsplnie radzi nad najwaniejsz dla kadego czowieka spraw  nad tym, jak naley walczy i utrwala pokj, zagroony przez amerykaski imperializm.
Oczy wszystkich zebranych kieruj si ku balkonowi nad bram, na ktrym za chwil ukae si Mao Tsetung. Wita go grzmot oklaskw, zaguszajcych 600-osobow orkiestr. Nagle, zapada cisza. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1>

